Komedie romantyczne

Od dawna ciekawiło mnie pewne zjawisko. Chodzi mi o popularność wśród singli filmów romantycznych, a w szczególności jednego typu takich filmów.

Nawet jako facet, no… nie do końca romantyczny, rozumiem filmy pokroju „Titanica”, bo są widowiskowe, jest akcja, a romans w tle jakoś tam ładnie dopełnia całości (w sumie bardzo ładnie dopełnia… pograł mi trochę na emocjach). Potrafię również obejrzeć z przyjemnością „Dom nad Jeziorem”, czy nawet „Między piekłem a niebem”, ale bardziej typowe romanse oglądam dość rzadko. W szczególności jednak unikam młodzieżowych komedii romantycznych, pokroju „American Pie”, czy „Szkoła Uwodzenia” (nie znam nowszych tytułów, bo zacząłem omijać ten gatunek już od jakiegoś czasu). Tego typu filmy są przesiąknięte nastoletnimi romansami, seksem i nagością. Nie jestem jakimś pruderyjnym dziadkiem, który czuje się tym zgorszony, czy coś. Wręcz przeciwnie bym powiedział, raczej przejawiam skrajności w tym samym kierunku, który jest prezentowany na tych filmach. Więc w czym problem? W uczuciu samotności i braku zaspokojenia pewnych potrzeb, które oglądanie takich rzeczy tylko pogłębia.

Będąc samotnym raczej unikam takich produkcji, bo one tylko nakręcają głód. Kojarzy mi się to z oglądaniem przez bezdomnego człowieka chleba przez szybę wystawową. Jesteś sam, czujesz chuć, a tu na ekranie widzisz, jak ludzie ładnie się dogadują i wchodzą w ciekawe relacje. Jeśli w realu komuś przychodzi to łatwo, to jestem w stanie zrozumieć lekkie podejście do tej tematyki. Gorzej, jeśli rzeczywistość nie jest taka różowa, jak na filmach… wtedy, po ich obejrzeniu, pozostaje tylko większy żal i pustka.

Jednak paniom, nawet tym które mają złamane serca, to nie przeszkadza. Czasem, nawet po rozstaniu z kimś, wręcz bardziej garną się do oglądania takich tytułów, niż wcześniej. Dla mnie to jest czysty masochizm, ale cóż… Co kto lubi ;-) .

Na zakończenie może warto wspomnieć o innej kategorii filmów, odrobinę pokrewnych wyżej wymienionym… Dotyczą one tematyki, którą można pokazywać tylko pełnoletnim „człowiekom”. Tutaj o dziwo, to co napisałem powyżej, działa w dużo mniejszym stopniu. Jest tak zapewne dlatego, że te produkcje są krótkie (przeważnie), służą tylko jednemu, płytkiemu celowi i są skrajnie nierealistyczne pod względem fabuły. I one nie pozostają obojętne na samopoczucie „po fakcie”, ale… Czasem chce się do nich wracać… Endorfiny robią swoje ;-) .

3 Odpowiedzi na Komedie romantyczne

  • Daria mówi:

    Osobiście w ogóle nie lubię komedii, czy to romantycznych, czy jakichkolwiek innych, więc nie do końca rozumiem co ludziom się w nich podoba… wolę się bać, tak, że zawsze wybieram horrory :P Choć tych na prawdę dobrych jest nie wiele.
    Co do filmów +18 to… hmm… najlepiej jeśli lecą w tle…

  • ~Luna mówi:

    klin klinem mospanie ;)
    Komedie o których wspominasz mają za zadanie: rozbawić, rozśmieszyć, nabrać dystansu. Twój odbiór może oznaczać poczucie zazdrości jakie w sobie nosisz, że komuś jest przyjemniej. Masochizm jest tu niewłaściwym określeniem.
    Pamiętaj, Wenus – Mars, tak się różnimy emocjonalnie, właśnie. W zależności od tego kto ile i jakich hormonów w sobie zawiera.
    Nie przepadam za komediami, potrafię jednak, kiedy chcę, dobrze się na nich bawić.
    Pozdrawiam ;)

    • 2twarze mówi:

      Rozbawić, rozśmieszyć jak najbardziej, ale nie rozumiem, jak tu się ma do tego nabieranie dystansu… U mnie to działa na odwrót ;-) . I fakt, mam poczucie zazdrości jak oglądam pewne rzeczy w takich filmach, tego się nie wyprę.

      Może masochizm był tutaj użyty trochę na wyrost, bo jak sobie więcej nad tym pomyślę, to ten mechanizm nie działa wszędzie tak samo. Na przykład film z bogatymi ludźmi w tle nie powoduje u mnie tak mocnej zazdrości (a przecież mają lepiej), jak filmy o miłości i namiętności. Widać na tym punkcie jestem wyczulony i być może przenoszę to na innych, dziwiąc się, że reszta ludzi nie reaguje tak jak ja. Cóż… w końcu wasza emocjonalność jest inna od naszej. I to jest dla mnie ciekawe zjawisko. Komedie komediami, te elementy w filmach są fajne, ale jeśli są połączone dodatkowo z erotyzmem, jaki często towarzyszy filmom z nastolatkami w rolach głównych… Ciężko się to ogląda w pojedynkę. Chyba, że tylko ja tak mam…
      Również pozdrawiam :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>